item2a
item1
item2
StripTopX
StripLeft2
KontraLogoWEB
Tom38Large

Józef Mackiewicz
Barbara Toporska
Roman Brykczyński
Listy
Opracowała i przypisami
opatrzyła Nina Karsov
Dzieła, tom 38
448 stron, fotografie, indeks
ISBN 978-0-907562-29-8
(komplet Dzieł)
ISBN 978-1-916670-10-5 t.38
(twarda oprawa)

My jesteśmy za polityczni, za narodowi, za kolektywni, za mało humanistyczni. Nam się wydaje, że każda rzecz ma służyć jakiejś „sprawie”. My nie wydajemy literatury, jak Rosjanie XIX wieku, a prospekty, reklamy, propagandowe nudy cierpiętnicze, których nawet dentysta nie będzie trzymał, mimo ich ilustracji, w saloniku przyjęć, a o czytaniu nie ma mowy. My jesteśmy wiecznymi agentami „sprawy polskiej”, a przy okazji agentami każdego mocnego na tym świecie. Bo my jesteśmy tacy wrogowie własnego „romantyzmu”, że już zapomnieliśmy o tym, że od 100 lat jesteśmy dawno, a dawno: trochę-za-realni... Wszystko tylko ze strony utylitarnej. My jesteśmy propagandziści. A od propagandy jest setki tysięcy, jeżeli nie miliony dziś, konkurentów.
Józef Mackiewicz

U nas nic nowego, chorujemy, kwękamy, drożyzna nas ściska, kombinacje walutowe doprowadziłyby do ruiny, gdyby było co do doprowadzania do ruiny, wszystko, co zarabiamy, a zarabiamy coraz mniej jak starzy ludzie, zarabiamy w funtach albo w dolarach, a żyć musimy za coraz droższe marki. No, ale jak zwykle przed Nowym Rokiem liczy się na zmiany na lepsze, chociaż powinno się modlić, żeby nie było gorzej. Tutejsi socjaliści, jak zresztą wszyscy socjaliści, dokazują cudów w umiejętności niszczenia dobrobytu i jakiej takiej stabilizacji politycznej.
Barbara Toporska

Pamiętam że staraliśmy się ubrać nasze niedźwiedzie w zbroje z blachy, ale skończyło się na tem że pokrajaliśmy sobie ręce do krwi. Notabene widziałem u znajomych w Ameryce zabawkę w postaci rycerza wysokości mniej więcej 30 cm prześlicznie i solidnie wykonanego ze stalowej grubej blachy, w pełnej zbroi, z podnoszoną przyłbicą, ruchomemi rękami i nogami i który za pociągnięciem sznurka wyciągał miecz z pochwy i rąbał nim z góry na dół. Skąd się taka zabawka wzięła w małym amerykańskim miasteczku? To robiło wrażenie bardzo dawnego wykonania, pewnie ze sto lub więcej lat. Jaka szkoda że my nie mieliśmy czegoś podobnego w latach czytania Potopu. To byłby pierwszorzędny Skrzetuski, lub Kmicic, chociaż oni już nie nosili pełnej zbroi.
Roman Brykczyński